Caraval. Chłopak, który smakował jak północ – Stephanie Garber

Ta książka jest zakręcona jak słoik ogórków. Ja zwykle nie przepadam za czary-mary, zaklęcia, magia i te sprawy to nadal nie jest mój gatunek jeśli chodzi o preferencje czytelnicze. Ale jeśli w książce jest fajny wątek romansowy to mogą sobie czarować ile chcą 😉

Scarlett i Donatella (Tella) to dwie nastoletnie siostry zamieszkałe na wyspie Trisda. Ich ojciec (który delikatnie mówiąc tytułu “ojca roku” nigdy nie dostanie) jest brutalem i despotą. Matka zniknęła (zginęła?) z wyspy parę lat temu w tajemniczych okolicznościach. Siostry mocno różnią się od siebie. Starsza z nich – Scarlett to ta bardziej ułożona, bardziej odpowiedzialna, bardziej ostrożna. Taki trochę typ “i chciałabym i boję się”. Tella za to jest osobą, która bierze z życia pełnymi garściami. Czasem może aż za bardzo, ale jak sama to określa – w życiu nie chodzi tylko o bezpieczeństwo.

Scarlett pisze listy do niejakiego Legendy, tajemniczego mistrza Caravalu, czyli odbywającej się co roku gry. Nagroda jest niebanalna, bowiem kto wygra tę grę spełni swoje marzenie. Starsza z sióstr traci nadzieję na to, że kiedyś wielki Legenda jej odpisze. Wysyła ostatni list, pisząc, że wychodzi za mąż i więcej już pisać nie będzie (no ileż można, wysyłała je od paru lat! ?), lecz niespodziewanie otrzymuje odpowiedź wraz z dołączonymi do niej zaproszeniami na Caraval. Scarlett, pamiętając jak skończyła się ostatnia próba ucieczki z wyspy i obawiając się gniewu ojca pewnie nie ruszyłaby się z Trisdy. Jednak od czego ma się młodszą i bardziej szaloną siostrę. Podstępem, oraz przy pomocy Juliana, tajemniczego żeglarza (przecudnej urody młodzieńca rzecz jasna) Tella realizuje swoje plany. Scarlett w efekcie intryg siostry trafia na Caraval.

Od początku gry jedno jest pewne – nic nie wiadomo! Donatella zostaje porwana przez Legendę, a Scarlett ma tylko parę dni, żeby ją odnaleźć. Wtedy wygra a Legenda spełni jej marzenie. Są jakieś zasady, ale tak właściwie to nie wiadomo do końca jakie. Iluzja i magia ciągle przeplata się z rzeczywistością. Nie wiadomo komu ufać, a komu nie. Jedni chcą wygrać, drudzy są tylko obserwatorami. Do tego jeszcze Julian. Skąd młody żeglarz tak dużo wie o Legendzie i Caravalu? Scarlett wbrew sobie i wbrew zobowiązaniom (przecież ma narzeczonego, do którego zamierza jechać jak tylko znajdzie siostrę) zakochuje się w Julianie. Nie wie tylko, czemu chłopak raz kłóci się z nią zażarcie, by zaraz mieć minę, jakby o niczym innym nie marzył, tylko żeby ją przytulić, chronić i pocałować. I ciągle pojawia się i znika i nie chce jej wyznać wszystkiego o sobie. Scarlett jest jednak zdeterminowana, żeby odnaleźć siostrę. W ciągu zdarzeń dziewczyna zmienia się, staje się pewniejsza siebie, bardziej otwarta. W końcu odnajduje siostrę, jednak finał gry zaskoczy zarówno ją, jak i czytelnika…

Ja do końca nie wiedziałam o co chodzi. Piękny był ten świat, naprawdę. Te wszystkie barwne opisy bardzo działały na moją wyobraźnię, ale to wszystko było tak zakręcone, że miałam ochotę głośno zapytać: “aleeeee o cooo chodzi”? Pewnie bardziej moNdre głowy rozwiążą wszystko szybciej, ale moja średnio kapująca mózgownica niczego nie mogła wydedukować aż do samego końca. Nie martwcie się jednak. Jest happy and, wszystko cacy, autorka nawet skończyła tak, że aż się prosi o część w której główną bohaterką będzie Tella. Ja jednak i moja dusza romansowa mamy dwa “ale”.

Po pierwsze nie do końca się dowiedziałam jak smakuje chłopak z północy, czy też jak północ smakuje..czy ogólnie jak tam było (chociaż chyba coś było że wiatrem smakuje – ahaaaa :P). Czyli mówiąc wprost Julian i Scarlett tworzyli fajną parę, iskrzyło mocno, kłócili się i sprzeczali też fajnie, ale pomimo szczęśliwego ich zakończenia, to jak dla mnie zbyt mało sobie wyjaśnili na końcu. Autorka (to jest moje drugie “ale”) za bardzo skupiła się na miłości siostrzanej. Kopiąc trochę wątek romantyczny, który jak dla mnie miał ogromny potencjał.

Ale nie będę się czepiać, bo to jest naprawdę fajna książka. Pełna barwnych opisów, ciekawych bohaterów oraz zwrotów akcji. Narrator wszystkowiedzący skupia się głównie na odczuciach Scarlett, oraz opisach wszystkich tych magicznych rzeczy, które mamy wrażenie przenikają z książki do naszego świata. Historia trzyma w napięciu do ostatnich kartek.

Myślę, że warto przekonać się samemu, czy Caraval i mistrz Legenda wciągnie Was do swojej gry 😉

Ania

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, to sprawisz mi ogromną radość, jeśli: