Dziewczyna o kruchym sercu – Elżbieta Rodzeń

Czytałam tę książkę ponad tydzień. Nie potrafiłam przez nią przebrnąć w całości. Tak sobie czytałam w przerwach między powtórkami, aż do dnia, kiedy coś w tej historii przeskoczyło i stwierdziłam – muszę to dokończyć. Skończyłam i mam ochotę krzyknąć: znowu to sobie zrobiłaś, znowu płakałaś. Jest to zdecydowanie książka należąca do rodzaju “rykogennych”. Nie ma tutaj happy endu, chociaż niemalże do końca na niego liczyłam. Ale kto wie, może dla niektórych takie zakończenie można zaliczyć do “satysfakcjonującego”?

Napiszę tak – całe nasze życie jest częścią Bożego planu. Każdy ma jakiś scenariusz i nic nie dzieje się przez przypadek. Tak mocny wątek religijny może przeszkadzać w tej książce, ale ja przyjęłam go w pełni i zaakceptowałam w całości. Jest to dosyć oryginalny pomysł na książkę.

Co mi się nie podobało? Drażniła mnie bohaterka. Ula ma poważną wadę serca, kiedy ją poznajemy zaczyna naukę w klasie maturalnej. Wkurzało mnie bardzo wiele w tej dziewczynie, jej upartość, opryskliwość, relacja z mamą, ale trudno mi oceniać jej decyzje i wybory, kiedy mam świadomość, że dziewczyna całe swoje życie spędziła przechodząc różne badania i wie, że umiera. Brakowało mi też narracji z jej punktu widzenia, bo cała książka jest opowiedziana przez głównego bohatera, tylko jego myśli możemy odkryć i poznać.

Janek, ah…on naprawdę był cudny. Taki przeciętnie wyglądający chłopak z nieprzeciętną osobowością. Troskliwy, opiekuńczy, do tańca i do różańca. Ale Janek nie jest zwykłym chłopakiem. Jest stróżem, aniołem (?) stróżem. Towarzyszy osobom umierającym aby dopilnować, aby ich dusze trafiły tam gdzie powinny.

Co się stanie, kiedy chłopak który ma za zadanie towarzyszyć umierającej dziewczynie w ostatnich miesiącach jej życia i odprowadzić jej dusze do nieba zakocha się w niej? Co jeśli zechce ją zatrzymać za wszelką cenę? Nawet za cenę swojej własnej duszy?

Nie jest to książka banalna, to na pewno mogę napisać. Nie jest też to książka łatwa o której się szybko zapomina, ale nie żałuję, że ją przeczytałam, nie żałuję ani trochę 🙂

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, to sprawisz mi ogromną radość, jeśli: