Tam dokąd zmierzamy – B.N. Toler

Mam taki problem z tą książką, że sama nie wiem co o niej sądzić. Czuję niedosyt – to na pewno. Niemniej historia mi się podobała, czytało się “samo”. Zacznę od tego, że lubię takie układy, że ona jest jedna, a ich dwóch. Pod warunkiem, że bohaterka nie waha zbyt długo kogo wybrać i nie skacze od jednego do drugiego. Tutaj mamy taki mały, tyci problemik. Jeden z bohaterów nie żyje 😉 Pomysł bardzo ciekawy, z wykonaniem ciutkę gorzej. Tylko pytanie, czy to nie jest podyktowane moim “widzimisię”, bo jedna, jedyna rzecz (ale jakże ważne) mnie podrażniła i popsuła odbiór całej książki. Pytanie, czy innych też by to raziło. Zresztą, może zacznę od początku.