Dwory – Sarah J. Maas

Dwory autorstwa Sarah J. Maas to dość nietypowa lektura jak na mnie. Ania sama się zdziwiła jak oznajmiłem, że przy okazji zakupów książkowych przez internet z czystej ciekawości wrzuciłem do koszyka pierwszy tom dworów. Nie omieszkała oczywiście wykorzystać tego do nabijania się ze mnie, bo przecież jak to ja będę czytał romans. Jednak złożyło się tak, że Dwory to nie tylko dobry romans, ale dzieją się też one w świecie fantastyki, co dla mnie było idealną zachęta do przeczytania. A zachęta ta była na tyle idealna, że w ciągu kilku dni pochłonąłem wszystkie trzy tomy tej serii.

Randka z homo sapiens – Penny Reid

Randka z homo sapiens” to tom pierwszy serii “Kółko singielek miejskich”. Byłam bardzo ciekawa tej książki. Już sam opis był dla mnie sygnałem, że nie będzie to typowa historia.

Szelma w aksamicie – Loretta Chase

Jestem świeżo po lekturze trzeciej części cyklu Stylistki L. Chase – “Szelma w aksamicie”. Pierwsze parę/paręnaście stron nie nastroiło mnie zbytnio optymistycznie. Bałam się, że będę się okrutnie nudzić podczas czytania, nawet bardziej niż zakładałam, bo najmłodsza z sióstr nie interesowała mnie aż tak bardzo, jak inne bohaterki cyklu. Początek wydał mi się jakiś mdły, nijaki. Leonie i Simone – lord Lisburne spotykają się w muzeum i od razu sobie słodzą, on ją ratuje przed zrobieniem z siebie pośmiewiska, jest tak słodko, że myślałam, że się od tego lukru już na wstępie pochoruję. Na szczęście później było już tylko lepiej.

Zdążyć z miłością – Beata Majewska

“Zdążyć z miłością” jest trzecią częścią cyklu B. Majewskiej – Konkurs na żonę. Moim zdaniem można przeczytać go niezależnie od poprzednich tomów, ale musimy się nastawić na to, że Olga, która namieszała w związku Łucji i Hugona (bohaterów poprzednich tomów) wyjawia sporo faktów, dotyczących tego co zrobiła. Więc jeśli nie chcemy sobie spojlerować, to warto sięgnąć po pierwszą i drugą część cyklu.

It Ends with Us – Colleen Hoover

Nie czytałam wszystkich książek C. Hoover. Nawet nie mam takiego zamiaru, ale tych parę jej dzieł, z którymi miałam okazję się zapoznać utwierdziły mnie w przekonaniu, że jest to autorka godna uwagi i polecenia. Pisze wciągająco i mimo tego, że jej bohaterowie oraz ich historie nie są do końca moją bajką – książki Hoover sprawiają, że czytam je od deski do deski, bo tak bardzo jestem ich ciekawa.

Podtrzymując wszechświat – Jennifer Niven

Zmęczyłam tę książkę. Nie jest to raczej kwestia tego, że było źle, ale chyba brak czasu i jakiś zastój spowodował, że czytałam i czytałam i czytałam to ładnych parę dni. Fakt faktem, że jakby historia była bardzo dobra, to bym się pewnie nie mogła oderwać, a było ciut ponad przeciętną. Chyba więcej oczekiwałam od tej książki, a było zadowalająco, ale nie zachwycająco.

Listy do utraconej – Brigid Kemmerer

Bałam się tej książki. Autentycznie się jej bałam. Miałam wrażenie, że będę ryczeć a ilość dramatów i traum znowu będzie mi ciążyć na plecach jeszcze długo po tym jak przeczytam ostatnią kartkę tej historii. Strach ma wielkie oczy i tak było i w tym wypadku, bo książka jest naprawdę godna uwagi.

Konkurs na żonę – Beata Majewska

To książka z rodzaju tych, które się czyta i nie może przestać a jakby ktoś zapytał: dlaczego? To nie wiadomo jak odpowiedzieć. Bo w sumie i bohaterzy mają w sobie coś irytującego (zwłaszcza Hugo, jak lubię śfinie tak on…), fabuła jest też jakaś nierealna i naiwna. Akcja pędzi tak, że człowiek czasem nie zdąży załapać co tutaj się tak właściwie zadziało, huragan, po prostu huragan.

Przyszłość ma twoje imię – Elżbieta Rodzeń

Na początku ta książka wydawała mi się jakaś taka za prosta, za oczywista. Dobrze się czytało, bardzo dobrze, szybko, przyjemnie, ale kiedy zauważyłam, że jestem w połowie i jest trochę jakby za idealnie, to zaczęłam się zastanawiać czy doczekam jakiegoś „bum”. Doczekałam się, niby można było się tego domyśleć, ale dla mnie, której taki scenariusz jakoś nie przyszedł do głowy, to „bum” było mocnym zaskoczeniem.

Prawo Mojżesza – Amy Harmon

Prawo Mojżesza jest moim drugim (udanym) spotkaniem z Amy Harmon. Nie byłam do końca przekonana, aby zgłębiać tą historię. Patrząc na opinie myślałam sobie: “ach, to jedna z tych książek”, które albo pokochasz, albo znienawidzisz, albo odłożysz na bok znudzona. Byłam zdeterminowana, by dowiedzieć się, do której kategorii zakwalifikują się moje wrażenia. Nie odstraszyło mnie wielkie ostrzeżenie na okładce, nie przeraził mnie prolog. Pozwòlcie, że uspokoję was na wstępie – ta opowieść kończy się happy endem.