Randka z homo sapiens – Penny Reid

Randka z homo sapiens” to tom pierwszy serii “Kółko singielek miejskich”. Byłam bardzo ciekawa tej książki. Już sam opis był dla mnie sygnałem, że nie będzie to typowa historia.

Główną bohaterkę – Janie poznajemy w dniu, w którym traci pracę, zrywa z facetem (który ją zdradził), a obiekt jej cichych westchnień, niejaki Pan Ciacho, po raz pierwszy do niej zagaduje. Co innego podziwiać z daleka przystojnego ochroniarza, a co innego być przez niego odprowadzonym do wyjścia w jednym z najgorszych dni swojego życia. Nie można zapomnieć jeszcze o tym, że Janie nie jest przeciętną kobietą. Jest lekko znerwicowana, zwariowana, szczera i niepewna siebie. Uwielbia komiksy, szpilki, jest bystra, inteligentna i zabawna. Zasypuje ludzi toną ciekawostek i zupełnie niepotrzebnych z pozoru informacji oraz faktów, przy czym kompletnie nie potrafi dostrzegać tzw. “oczywistych oczywistości”. A do takich oczywistości na pewno zaliczyć można to, że Pan Ciacho nie jest zwykłym ochroniarzem, oraz to, że nasza bohaterka bardzo przypadła mu do gustu. Kiedy powoli zaczynają do Janie docierać te oczywiste fakty, na horyzoncie pojawiają się problemy. Bo nasz bohater nie umawia się na randki, a nasza bohaterka nie wyobraża sobie związku opartego tylko na fizyczności.

Pan Ciacho, czyli Quinn jest przystojnym, inteligentnym oraz tajemniczym właścicielem firmy ochroniarskiej. Kiedy poznaje Janie, po raz pierwszy w życiu czuje coś więcej i dla niej pragnie stać się lepszym człowiekiem. Quinn uwielbia w niej wszystko to, co dziewczyna uważa za swoje wady oraz dziwactwa. Kiedy Janie zaczyna pracę w jego firmie stają się sobie coraz bliżsi. Jednak z pozoru wydaje się, że więcej ich dzieli niż łączy. Czy chemia i nieodparte przyciąganie, jakie do siebie czują wystarczą, aby stworzyć trwały związek?

Muszę podkreślić, że bohaterowie drugoplanowi są ważni dla fabuły. Były facet Janie, który przewija się w tle, jej dziergające na drutach przyjaciółki, jej współpracownicy, oraz Jem – jej siostra z kryminalną przeszłością stanowią ważną część powieści. Motorem napędowym książki jest wątek miłosny. Duży plus dla autorki za niesamowitą chemię między bohaterami. Lubię, kiedy tak iskrzy i emocje oraz uczucia przedstawione są w taki obrazowy, ale subtelny sposób. Wielki plus także stawiam za wielką czułość, jaką Quinn okazuje Janie (dotyk, spojrzenie, gesty).

W tej historii pojawia się także wątek kryminalny, ale jest on bardzo delikatny i nie dominuje w żaden sposób. Fani romansów mogą czuć się bezpiecznie, tutaj przede wszystkim chodzi o miłość.

Zaletą książki jest na pewno nietypowa bohaterka, oraz jej wynurzania. W pewnym momencie może czytelnik się nimi trochę zmęczyć, ale mają w sobie nieodparty urok. Quinn jako główny bohater też bardzo przypadł mi do gustu, mam tylko trochę pretensji do autorki, że było go trochę jakby za mało. Bohaterka i jej rozmyślania zdominowały całą historię (opowiedzianą w narracji pierwszoosobowej), a ja miałam ochotę lepiej poznać także myśli naszego Pana Ciacha.

Bardzo przypadł mi do gustu styl autorki, chociaż książka momentami trochę mi się dłużyła. Mimo tego, ja się po prostu bardzo dobrze bawiłam czytając tę opowieść, bo uwielbiam taki rodzaj poczucia humoru.

Podsumowując myślę, że warto. Może nie będzie tutaj fajerwerków, ale tę książkę naprawdę czyta się z przyjemnością. W sam raz na długie, jesienno-zimowe wieczory z kubkiem herbaty 🙂

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Poradnia K za możliwość przeczytania tej książki 🙂

Ania

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, to sprawisz mi ogromną radość, jeśli: