Słowa w ciemnym błękicie – Cath Crowley

Weszła mi ta książka do głowy i wyjść z niej nie może. Pierwsze spotkanie z autorka uznaje za czytelniczy sukces. Wiem, że to nie jest książka dla każdego, bo jest dosyć dziwna, pisana w czasie teraźniejszym, nietypowa, trochę smutna. Tak właściwie to nawet nie jest romans, chociaż o miłość jak najbardziej tutaj się rozchodzi, ale jest to także historia o dorastaniu, rezygnacji z marzeń, pogodzeniu się ze śmiercią bliskiej osoby i zrozumieniu, że bardzo dużo zależy tylko od nas. Od tego jak żyjemy, jak kochamy, jakie decyzje podejmujemy. Bo czasem coś się kończy, a coś zaczyna i tylko od nas zależy, czy to będzie początek czegoś dobrego.

Wyobraźcie sobie antykwariat. Tak. Wiem, że teraz takich przybytków ze świecą szukać. Ale wyobraźcie sobie widok i zapach starych, zakurzonych, używanych książek. A gdzieś tam, pośrodku tych wszystkich półek jest Biblioteka Listów. Takie miejsca, gdzie są egzemplarze książek wyjątkowe. Można po nich pisać, robić notatki, zaznaczać swoje ulubione cytaty i co najważniejsze – pomiędzy ich stronami można zostawiać listy.

Rachel przyjaźni się z Henrym odkąd byli małymi dziećmi. Jednak jej uczucia zmieniają się w coś więcej. Bohaterka postanawia wyznać mu prawdę i zostawia list miłosny w jednej z jego ulubionych książek. Jednak Henry nigdy nie przeczytał tych słów, a Rachel wyprowadza się z miasteczka z myślą, że bohater mówiąc wprost – olał ją i jej uczucie.

Dziewczyna wraca po trzech latach do miejsca w którym się wychowała. Zaczyna pracę w antykwariacie Henry’ego i jego rodziny. Chłopak widzi, że jego dawna przyjaciółka wróciła całkiem odmieniona. Rachel dziesięć miesiącu temu straciła brata. Jest oschła, nie potrafi sobie poradzić z jego śmiercią, a wszystkim wokół, którzy pytają co u niej (przynajmniej na początku) wciska jakieś kłamstwa. Z biegiem czasu bohaterka znowu zaczyna zakochiwać się w Henrym, ale chłopak jest totalnie zaślepiony uczuciem do Amy (to taki rodzaj dziewczyny, co rzuca go i wraca do niego co chwilę).

Chłopak to typ, który kocha poezję, a Rachel jest typem naukowca. Bardzo podobała mi się ich wzajemna relacja, ich rozmowy, dyskusje. Lubię motyw, kiedy uczucie powoli ewoluuje z przyjaźni.

Bohaterów w książce jest tak naprawdę wielu. Jest George – siostra Henry’ego, która wymienia listy z tajemniczym nieznajomym, ale zaczyna coś czuć także do chłopaka, który został zatrudniony w antykwariacie. Jest także przyjaciółka głównych bohaterów – Lola, która od zawsze marzyła o karierze muzycznej. Jest starszy pan, który codziennie przychodzi do antykwariatu, bo chce znaleźć to jedno jedyne wydanie książki, którą przed laty czytał swojej żonie. Jest także ojciec i matka Henry’ego, którzy stają przed trudnym wyborem. Otóż jak się można domyśleć antykwariat nie przynosi zysków i trzeba podjąć decyzję o tym, czy go sprzedać.

Oczywiście główny wątek to uczucie między Rachel i Henrym, ale historie poboczne są tak dobre i na tyle rozwinięte, że trudno je ignorować.

Nie chcę Wam tutaj za dużo spoilerować, bo to trzeba po prostu przeczytać. Pisałam wcześniej, że książka jest trochę smutna, ale myślę, że powinnam określić ją innymi słowami. Ta historia jest emocjonalna, dająca do myślenia, mądra, jakaś i o czymś. Lubię takie książki za to, że są godne zapamiętania, a ja nie żałuję ani jednej złotówki, które na nie wydałam.

Jedyne tyci wady to fakt, że Henry za bardzo zafiksował się na uczuciu do samolubnej Amy. Serio, nawet 5latek zrozumiałby niektóre aluzje i sygnały, ale na szczęście chłopak w końcu się ogarnia. A drugi minus jest taki, że kurcze – ta książka była zdecydowanie za krótka! 😉

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, to sprawisz mi ogromną radość, jeśli: